kzip
Archiwum
Listopad 2006
Grudzień 2006
Styczeń 2007
Luty 2007
Marzec 2007
Kwiecień 2007
Maj 2007
Czerwiec 2007
Lipiec 2007
Sierpień 2007
Wrzesień 2007
Październik 2007
Listopad 2007
Grudzień 2007
Luty 2008
Marzec 2008
Kwiecień 2008
Czerwiec 2008
Sierpień 2009
Wrzesień 2009
Październik 2009
Listopad 2009
Grudzień 2009
Styczeń 2010
Luty 2010
Marzec 2010
Kwiecień 2010
Maj 2010
Czerwiec 2010
Lipiec 2010
Październik 2010
Maj 2011
Pisz swój dziennik w Internecie
Pisz blog
Dodaj blog do ulubionych
Wersja mobilna
RSS
piątek, 27 maja 2011
A to Polska właśnie...

...chciałem wszyscy chcieli dobrze a wyszło kutaśnie. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że nie spierdoliłem więcej niż mogłem i że przyjaciele założyli maski gazowe zanim, metaforycznie rzecz ujmując, rzuciłem granat z iperytem. Bo jeśli nie to jest ciężki fakap na całej linii, stracony czas i wysiłek a wywalczona z trudem pozycja taktyczna nagle okaże się być nie warta złamanego grosza.

00:24, kzip
Link Komentarze (6) »
poniedziałek, 11 października 2010
Deutschland, Deutschland uber alles...

Witam moich drogich potencjalnych czytelników informacją, że jeszcze istnieję na tym łez padole i nawet zachciało mi się wrzucić notkę. Jak zapewne moi drodzy potencjalni czytelnicy wiedzą (albo i nie wiedzą) wybyłem sobie jakiś czas temu do naszych zachodnich sąsiadów popracować troszeczkę. Znajomek załatwił pracę, wypożyczył kampera (takie połączenie samochodu z przyczepą kempingową) i ruszyliśmy do Ismaning (taki podmonachijski odpowiednik podwarszawskich Marek) porozwalać regały magazynowe i poskładać nowe. Tyle tytułem wstępu, teraz nadszedł czas na wrażenia z pobytu w Niemczech.

Wrażenie pierwsze: równość. Znaczy się wszyscy wiemy jak prezentuje się nawierzchnia dróg w Polsce. W Niemczech na trasie Goerlitz - Ismaning - Goerlitz kamper podskoczył nam na nierównościach drogi dwa razy.

Wrażenie drugie: szerokość. Niemieckie drogi międzymiastowe mają od dwóch do czterech pasów ruchu (plus tzw. pas awaryjny), co dla mnie, przyzwyczajonego do polskich realiów, gdzie drogi międzymiastowe mogą mieć po jednym pasie ruchu bez pobocza, było ciężkim szokiem.

Wrażenie trzecie: kultura jazdy i przestrzeganie przepisów stoją za naszą zachodnią granicą na poziomie (przepraszam za temperaturowe porównanie) zera - u nas w kraju też stoją na poziomie zera, tyle, że absolutnego.

Wrażenie czwarte: Niemcy są niesamowicie weseli.

Wrażenie piąte: Niemcy są niesamowicie pomocni.

Wrażenie szóste: zdecydowana większość Niemców, z którymi zetknął mnie los, bezproblemowo umiała się komunikować w języku angielskim co wobec mojej mizernej znajomości języka niemieckiego bardzo ułatwiało mi porozumienie.

Wrażenie siódme, najważniejsze: czystość. Na ulicach Ismaning nie widziałem ani jednego papierka, puszki po piwie czy zbitej butelki. O tym jak to wygląda u nas w kraju nie muszę chyba pisać, bo wszyscy wiedzą, że ch*jowo. Podobnie wygląda to w temacie samochodów - nie wiem jak to Niemiaszki robią, ale u nich auta są czyste.

Wrażenie ósme: niemieckie piwa z małych, lokalnych browarów są tak zajebiste, że do tej pory jestem w ciężkim szoku. A przy okazji są bardzo tanie - w sklepie, w którym się zaopatrywaliśmy żadne ( a było ich tam lekko licząc z siedemdziesiąt rodzajów) nie kosztowało ponad ojro, najczęściej ceny kształtowały się na poziomie 90 ojrocentów.

Wrażenie dziewiąte: jedyną negatywną stroną Niemiec jest język niemiecki - strasznie mnie irytował ten szwargot.

Tytułem podsumowania: cywilizacyjnie jesteśmy niestety daleko za Niemcami.

14:59, kzip
Link Komentarze (6) »
niedziela, 18 lipca 2010
Niewypalony Grunwald...

Witam moich drogich potencjalnych czytelników w dość parszywym humorze. Z piątku na sobotę wyruszyłem rowerem na Grunwald coby zobaczyć inscenizację bitwy stoczonej tamże 600 lat temu. Niestety życie zweryfikowało mój plan i wje*ałem się w dziurę centrując tylne koło Błękitnego Anioła. Jednakowoż stwierdziłem, że nie powstrzyma mnie to przed podróżą (w końcu jeździłem już bez tylnego hamulca, który musiałem  rozpiąć żeby dało się jechać) i ruszyłem dalej. Kilka minut później poczułem szpilę w lewym kolanie i o mało co nie spadłem z roweru. Ból był naprawdę ciężki do wytrzymania. Zawróciłem więc - 170 km. z centrą z tyłu i napie*dalającym kolanem nie wydało mi się dobrym pomysłem. Ledwo dotarłem do domu, praktycznie cały czas zaciskając zęby. Strasznie żałuję, że nie dałem rady pojawić się na polach Grunwaldu w sześćsetną rocznicę wielkiego zwycięstwa.

14:47, kzip
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 22 czerwca 2010
Zielony...

Zostałem jednym z Zielonych. Dziękuję za zaufaufanie. Będę się starał.

21:51, kzip
Link Komentarze (4) »
niedziela, 20 czerwca 2010
Wybory...

Witam moich drogich potencjalnych czytelników informacją, że swój obywatelski obowiązek spełniłem i swój głos w wyborach prezydenckich oddałem. Głos ważny w dodatku, chociaż moim pierwszym pomysłem było niewstawienie iksa w żadnej z kratek tylko napisanie czegoś w stylu "Błąd 101 - brak dobrego kandydata". Zresztą z tym dzisiejszym głosowaniem to niezłe zdziwko miałem, ale żeby była zachowana jakaś w miarę logiczna ciągłość faktów to muszę się cofnąć do wczorajszego popołudnia, do 13:44. O tej bowiem godzinie dotarłem pod warszawską Rotundę będącą wyznaczonym punktem zbornym przed forumowym spacerem, który to spacer miał być swoistym intrem do forumowego spotkania w pubie "Return". Byłem święcie przekonany, że będę pierwszy na miejscu zbiórki ale się zdziwiłem. Nie będę tu detalicznie spisywał kto dotarł o której, na kogo czekaliśmy, kto poszedł szamać koty itd. Koniec końców po licznych perypetiach spacer forumowy zakończyliśmy nieco opóźnieni o 17:15 w pomienionym już pubie "Return". Pierwotnie zresztą spotkanie forumowe miało się odbyć zupełnie gdzie indziej, ale że menadżer tamtego miejsca olał sikiem falistym możliwość zarobienia kasy na trzydziestoosobowej grupce i nie zadzwonił do mnie w przewidywanym czasie to zarobił na nas pub "Return", którego menadżerka była na miejscu w dniu robienia zwiadu i w dodatku nie chciała kasy za rezerwację. Ale wracajmy do tematu, bo znów w dygresję poszedłem. Tak więc o 17:15 dnia wczorajszego rozpoczęło się oficjalne spotkanie forumowe połączone, rzecz jasna, z konsumpcją napojów patologicznych w ilościach dość sympatycznych. Spotkanie zajefajne było i ogólnie niech żałują nieobecni. Skutkiem tegoż spotkania, a raczej konsumpcji na nim napojów wyskokowych, dzisiaj byłem z rana lekko popsuty i w stanie takiegoż popsucia poszedłem oddać swój głos. Wyszedłem więc sobie zza winkla i wmurowało mnie. Stanąłem bowiem przed silnie uzbrojonym plutonem informacyjnym, wyposażonym w kamery i fotoaparaty. Żeby moim drogim potencjalnym czytelnikom nie skłamać: ze trzydzieści obiektywów było we mnie wycelowanych. Mruknąłem sobie pod nosem "Spie*dalać, nie będzie wywiadu!" i przebiłem się do drzwi komisji wyborczej. Otworzyłem je dość energicznie co spotkało się z nieco nerwowymi ruchami dwóch smutnych panów których garnitury niepokojąco wybrzuszały się pod lewymi pachami. A spoza tych dwóch panów mierzyło do mnie kolejne trzydzieści kamer i aparatów. Już chciałem warknąć pod adresem dziennikarzy, żeby się ode mnie odpie*dolili w delikatny sposób bo nie jestem w humorze i w dodatku kac mnie lekko męczy gdy nagle naszła mnie myśl. Wróć, naszła mnie MYŚL. "A może oni wcale nie czają się na mnie?" przeleciało mi przez głowę. "Brawo, Szerloku" - pochwaliłem sam siebie - "teraz wydedukuj na kogo czekają te hieny!". Olśniło mnie, gdy składałem swój autograf. "No przecież, że czekają na sąsiada! To elementarne! Przecież on grzebie się w tym politycznym szambie od kilku ładnych lat i nawet jego nazwisko znajduje się na tym świstku, co to go dostałem!" Uspokojony wynikami swojego dochodzenia oddałem głos. Ważny. Doszedłem bowiem do wniosku, że być może przyczynię do wyboru kandydata, którego uznałem za najmniej obciachowego z tego grona.

13:10, kzip
Link Komentarze (4) »
czwartek, 10 czerwca 2010
Kącik Humoru Maturalnego cz. 2...

Witam moich drogich potencjalnych czytelników w drugim wydaniu KHMu i nie mieszkając przechodzę do przedstawienia.

Zad. 1

Na podstawie ilustracji wykonaj polecenia.

Uploaded with ImageShack.us

A. Wskaż dwa elementy zdobnicze charakterystyczne dla cywilizacji, w której powstał przedstawiony obiekt.

Odpowiedzi maturzystów były różne: nazwy władców pisane w ramkach, napisy wykonane przez pismo obrazkowe, faraon z podobieństwem do zwierząt, pismo klinowe, zwierzęta jako pismo, zwierzęta w które mogli zmieniać się faraonowie, arabeski, pismo runiczne, hielogryfy.

B. Podaj nazwę cywilizacji, w której powstał przedstawiony obiekt.

Tutaj większość odpowiedziała poprawnie, ale bywały "kfiatki" typu mezopotamska, grecka, mykeńska, ateńska, Sumerowie.

 

Zad. 2

Na podstawie tekstu źródłowego i mapy oraz własnej wiedzy wykonaj polecenia.

I umyślił [...] zbudować dom imieniu Pańskiemu [...]. Posłał [...] do Hirama, króla Tyru, mówiąc: Jak czyniłeś z Dawidem, ojcem moim, i posłałeś mu drzewo cedrowe, aby zbudował sobie dom, w którym mieszkał, tak uczyń i ze mną, abym zbudował dom imieniu Pana, Boga mego [...].

Poślij mi tedy człowieka umiejętnego, [...] który by umiał [...] wykonywać rzeźby z tymi rzemieślnikami, których mam w żydowskiej ziemi.

A. Podaj imię władcy będącego inicjatorem wzniesienia budowli sakralnej o której mowa w tekście

B. Dokończ zdanie:

Miejscowość, w której znajdowała się budowla sakralna opisana w tekście źródłowym została oznaczona na mapie numerem... .





Uploaded with ImageShack.us

W nawiasach będę podawał cyferki oznaczające odpowiedź na pyt. B (brak nawiasu oznacza, że maturzysta wskazał prawidłowo):

Mojżesz (2), Marek Aureliusz (1), Dżeser (1), Abraham (2), Filip II, Dawid, Seul, Solon, Agamemnon, Karol Wielki, Samoleon, Hiram, Saul, Jakub (4), Herod (4), Masala (4),

Wieża Babel (4), Cyrus, Justynian Wielki

Mnie osobistycznie to rozwalili Seul, Samoleon i Wieża Babel.

 

Zad. 4

Na podstawie ilustracji i własnej wiedzy wykonaj polecenia.


Uploaded with ImageShack.us

A. Podaj nazwę stroju męskiego przedstawionego na ilustracji.

B. Wymień współczesny zawód, którego przedstawiciele, pełniąc obowiązki służbowe, noszą strój o tej nazwie.

Moi drodzy czytelnicy wybaczą, zasada będzie taka: nazwa stroju - zawody i w następnej linijce powtórka z rozrywki

tunika- ksiądz, mnich, sędzia

toga - kapłan, mnich, aktor, senator, urzędnik, ksiądz, konsul, polityk

szaty - konsul, sędzia

ornat - ksiądz

tora - prawnik

surdut - prawnik

tiara - tu niestety maturzysta nie wpisał zawodu

maturzyści nie wpisali nazwy stroju - poseł, mówca, straż miejsk, polityk

Zad. 6

Podaj nazwy państw starożytnych, w których wzniesiono opisane [...] budowle obronne.

1. Mur obronny w Azji. Miał stanowić ochronę przed najazdami ludów z Wielkiego Stepu i osłaniać część Jedwabnego Szlaku:

Jerozolima, Mezopotamia, Indie, Persja, Rzym, Babilon, Imperium Arabskie, Mongolia, Egipt, Sparta.

2.Mury te łączyły miasto z portem w Pireusie nad Zatoką Sarońską. Zbudowano je w V w. p.n.e. z inicjatywy Kimona. Między dwiema liniami murów biegła droga:

Rzym, Indie, Mezopotamia, Mykeny, Turcja, Macedonia, Królestwo Franków, Egipt, Peloponez, Sparta, Chiny, Persja, Sumer, Hiszpania, Azja, Kartagina, Salamina, Babilon, Imperium Osmańskie.

3.Mur obronny w prowincji Brytania wzniesiony w II w. n.e. przez stacjonujących tam żołnierzy trzech legionów. Miał stanowić zaporę przed wojowniczymi plemionami barbarzyńców:

Grecja, Normandia, Macedonia, Babilon, Anglia, Imperium Arabskie, Włochy, Ateny, Hastings, Państwo Franków, Germania, Galia, Wielka Brytania, Galicja, Państwo Brytów, Państwo Celtów, Hadriana.

Zad. 15 (UWAGA! ODPOWIEDZI MOGĄ ZMASAKROWAĆ NIEPRZYGOTOWANY UMYSŁ. PRZED PRZYSTĄPIENIEM DO LEKTURY RADZĘ PRZYGOTOWAĆ SIĘ NA SZOK PSYCHICZNY. ŻEBY NIE BYŁO, ŻE NIE OSTRZEGAŁEM! Tekst co większej urody będą z CAPSEM)

Podaj odpowiednie terminy dotyczące historii polskiej wojskowości.

1. Żeglarze, którzy z własnymi okrętami zaciągali się na służbę polskiego monarchy i z jego upoważnienia prowadzili działalność korsarską. Początki ich działalności sięgają wojny trzynastoletniej:

armia zawodowa, piraci, marynarka wojenna, flota morska, żegluga morska, FRISACY1, KORSACY, Kompania Polska, WIKINGOWIE, wojsko zaciężne, HALABARDNICY, marynarze, Flota Katarska, Korsyka, HANZA, żeglarze najemni, NORMANOWIE, drużyna (co za pech, że nie A), GALERIANIE (dobrze, że nie galerianki)

2. Stałe wojsko przeznaczone do obrony południowo-wschodniej granicy Rzeczypospolitej utrzymywane z czwartej części dochodów z dóbr królewskich.Powstało w XVI w.:

pospolite ruszenie, piechota, oddziały zaciężne, partyzantka, kawaleria, GWARDIA, REGIMENT PODHALAŃSKI, straż graniczna, kozacy, KWARTALNICY, PIECHOTA LUDU, piechota wybraniecka, ciężkozbrojna piechota, TATAŻY, ARMIA KWARTALNA, WOJSKO KWARCOWE, kadrówka, wojska zaporowskie, szlachta, Korpus Ochrony Pogranicza.

3. Ciężka jazda polska, której charaktyrystycznym elementem uzbrojenia były skrzydła [...]:

drużyna, chusaria, kawaleria, Lisowczycy, LEGIONY UŁANI, wojsko zaciężne, SUCHARIA2 , HOPLICI, ciężka jazda (no shit, Sherlock! ORLY?), husaria konna (w odróżnieniu od husarii morskiej oczywiście, która pływała na delfinach), CHUSOWIE, flota, PIECHOTA WYBRANIECKA (aż by się chciało maturzyście powiedzieć: czytaj ze zrozumieniem!), konna gwardia, ARMIA KONNA (chyba, ku*wa, Budionnego).

 

Na koniec, bo już dłużej nie chce mi się pastwić, ostatni "kfiatek do korzuha": Wiedzą może moi drodzy potencjalni czytelnicy jak się nazywała święta, bohaterka wojny stuletniej we Francnji, która zmobilizowala społeczeństwo do walki z Anglikami, została oskarżona o czary i spalona na stosie? Dartanian.

Podsumowanie: UCZYĆ SIĘ! - Lenin

LENIĆ SIĘ! - uczeń

1 Czy ktoś mi może wyjaśnić czym są frisacy i korsacy?

2 Czy o wyjaśnienie sucharii też mógłbym poprosić?

18:44, kzip
Link Komentarze (4) »
sobota, 05 czerwca 2010
"Lekkie Zdziwko"...

Dnia dzisiejszego przeprowadziłem akcję o kryptonimie "Lekkie Zdziwko". Akcja ta polegała na tym, że o północy wyszedłem na rower i pojechałem do Łodzi. Będąc już na miejscu wysłałem smsy/mmsy do kilku osób o treści (z grubsza rzecz ujmując) "Rowerowe pozdrowienia z Boat City". Wszystkie osoby zdziwiły się co ja robię w Łodzi, dwie trzecie uznały, że jestem wariatem. Bardzo mnie cieszy ta diagnoza, bo od pewnego czasu obawiałem się o swoje zdrowie psychiczne (w sensie, że znormalniałem) a teraz znów mogę być spokojny - dalej jestem pojebany jak kapelusznik. Podsumowując moją wycieczkę: łódzkie ZOO jest tragiczne, stan łódzkich ulic woła o pomstę do nieba a na drogach trafiają się kretyni, którzy koniecznie muszą wyprzedzać nie zważając na bezpieczeństwo. Z ciekawostek: udało mi się w czasie jazdy zasnąć nad kierą Błękitnego Anioła, ale BA zachował czujność, zjechał na pobocze (z lekkim wstrząsem) i mnie obudził. Z innych ciekawostek: reakcje ludzi w barze, w którym spożywałem obiad, na wiadomość, że zrobiłem 200 km na rowerze a przede mną jeszcze przynajmniej setka - bezcenne. Tak zszokowanych min to baaardzo dawno nie widziałem. Ogólnie wycieczka bardzo mi się podobała, chociaż mięśnie i stawy mnie tak napie*dalają, że szkoda gadać - czuje te 309,02 km. A Błękitny Anioł zasłużył na odznaczenie - i jutro je dostanie.

21:51, kzip
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 31 maja 2010
Jak uszczęśliwić kobietę w 10 minut...

Moi drodzy potencjalni czytelnicy płci męskiej zapewne zadawali sobie to pytanie nie raz i nie dwa razy. Dodać trzeba, że uszczęśliwiona kobieta była mi zupełnie nieznana - wracałem na rowerze z pracy, zobaczyłem ją i w dziesięć minut sprawiłem, że przez jakiś czas będzie ciepło o mnie myślała. Jeśli moi drodzy potencjalni czytelnicy sądzą, że nauczą się z tej notki jak w dziesięć minut poderwać nieznajomą kobietę i skłonić ją do seksu zakończonego kosmicznym orgazmem, to strasznie się mylą. Nawet gdybym znał taki sposób to bym go nie upubliczniał.

Po tym nieco przydługim wstępie przechodzimy do meritum, czyli jak uszczęśliwić kobietę w dziesięć minut. Wystarczy mieć rower, narzędzia, podstawową wiedzę w temacie naprawy jednośladów i łatki. Oraz spotkać w czasie drogi kobietę, która w swoim rowerze złapała gumę. I, oczywiście, zechcieć jej pomóc - traci się łatkę i kilka czy kilkanaście minut, zyskuje się uśmiech cyklistki, kilka miłych słów i dobre samopoczucie z powodu spełnienia dobrego uczynku. Uczciwa wymiana.

A przy okazji: nie wiem, co mi się w tym roku w psychice porobiło, ale zacząłem pomagać cyklistom. Sam, z własnej woli. Jeśli widzę rowerzystę prowadzącego swoją uszkodzoną maszynę (oczywiście lekkie przypadki - na pękniętą ramę nic nie poradzę) - zazwyczaj zatrzymuję się i oferuję pomoc. Z reguły pierwszym objawem jest szok, że ktoś się zatrzymał, później przychodzi niedowierzanie, że jeszcze do tego chce pomóc. A jeśli się okazuje, że nie dość, że się zatrzymał, chce pomóc (i w dodatku potrafi) a do tego ma narzędzia i tzw. know-how to szok na twarzy takiego cyklisty zamienia się w dzikie szczęście i wdzięczność.

Morał z tej notki: czasem naprawdę niewiele trzeba żeby uszczęśliwić drugiego człowieka.

17:53, kzip
Link Dodaj komentarz »
sobota, 22 maja 2010
Kącik Humoru Maturalnego cz. 1...

Moi drodzy potencjalni czytelnicy zechcą wybaczyć ale podzielę się wiedzą maturzystów (stosując skróty lub opisy nie zmieniające jednak sensu pytań i odpowiedzi). Na początek historia, poziom podstawowy, 2008. Odpowiedzi maturzysty zostaną podkreślone, odpowiedzi wpisane i przekreślone zostaną przekreślone. Nie będą to oczywiście wszystkie odpowiedzi, wybiorę co smakowitsze kąski.

Zadanie 4

Przeczytaj fragment tekstu źródłowego i wykonaj polecenia A i B.

Obserwując charakter chłopca, nieugięty i oporny wobec wszelkiego przymusu, Filip spostrzegł, że łatwiej dojść z nim do celu przez rozumne słowo niż przemocą [...] Zaprosił więc do siebie najsławniejszego i najuczeńszego filozofa, Arystotelesa, wypłacając mu z góry honorarium nauczycielskie, prawdziwie wielkie i godne wielkości tego człowieka.

Żródło: Plutarch, Żywoty sławnych mężów

A. Podaj imię i przydomek władcy, którego wychowania dotyczył ten tekst

B. Na podstawie tekstu źródłowego podaj dwa argumenty uzasadniające Twoją odpowiedź.

Na pytanie B maturzysta nie odpowiedział. Na pytanie A odpowiedział Sokrates.

 

Zadanie 5

Wśród wymienionych terminów cztery pochodzą z języka greckiego i jeden z łacińskiego. Wypisz termin pochodzący z języka łacińskiego.

sympozjon, gimnazjon, konsul, demokracja, oligarchia

Odpowiedź maturzysty:

sympozjon konsul oligarchia demokracja

Zadanie 9

Poniżej zamieszczono ilustrację przedstawiającą jedno z najwybitniejszych dzieł sztuki średniowiecznej w Polsce. Podaj nazwisko autora dzieła przedstawionego na ilustracji.

(Tutaj moi drodzy potencjalni czytelnicy wstawiają sobie mentalnie wizerunek ołtarza Wita Stwosza.)

Vita Stworz (nie to, żebym był złośliwy, ale jak to zobaczyłem to błyskawicznie pomyślałem, że Kopernik była kobietą. Odpowiedzi innych maturzystów też były niezłe, pojawił się m.in. Rafael Santi i Michał Anioł).

Zadanie 27

Poniżej zamieszczono dwie mapy ukazujące trasy wypraw dwóch polskich podróżników w XIX wieku. Przeanalizuj treść map i w wykropkowanych miejscach wpisz nazwiska podróżników.

Nie wiem jak mógłbym tu wrzucić mapy więc przejdę do odpowiedzi: Krzysztof Kolumb, Ferdynand Magellan

Zadanie 31 (fragment)

Przeczytaj fragment wiersza Kazimierza Wierzyńskiego i podaj nazwisko postaci o której mowa w pierwszym wersie.

Generale, coś przezwał się dla innych Borem,

A dla nas - o Lwim Sercu pozostaniesz legendą

Piłsudski

Zadanie 33 (UWAGA! TO JEST NAPRAWDĘ MOCNE!)

Rozpoznaj postaci, których fragmenty biografii przedstawiono w poniższej tabeli. Uzupełnij tabelę. (Z przyczyn technicznych najpierw podam pytania a później odpowiedzi)

A. Był francuskim generałem i mężem stanu. Uczestniczył w I i II wojnie światowej. W 1940 r. wezwał Francuzów do dalszej walki z Niemcami. W latach 1959 - 1969 sprawował urząd prezydenta Francji.

B. Od 1943 r. był szefem Biura Politycznego Komunistycznej Partii Chin. W 1949 r. ogłosił powstanie Chińskiej Republiki Ludowej. Był inicjatorem kampanii "wielkiego skoku" i "rewolucji kulturalnej" w Chinach.

C. W 1953 r. został senatorem z ramienia Partii Demokratycznej. Od 1961 r. był prezydentem Stanów Zjednoczonych. W okresie zaostrzenia kryzysu kubańskiego skłonił władze ZSRR do usunięcia z wyspy rakiet średniego zasięgu. Zginął w wyniku zamachu w 1963 r.

D. Był ostatnim przywódcą Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego i jedynym prezydentem ZSRR. Zainicjował politykę pierestrojki i głasnosti. Podjął decyzję o wycofaniu wojsk radzieckich z Afganistanu.

A oto odpowiedzi maturzysty:

A. Churchill (chyba czytane jako Szerszil)

B. Mussolini (przy tym spadłem z krzesła ze śmiechu. Duce Chińczykiem!)

C. Truman Roosevelt

D. Stalin

 

Na tym zakończę pierwszą część KHMu. Następne się pojawią o ile nie wylecę z roboty.


 

00:11, kzip
Link Komentarze (5) »
niedziela, 09 maja 2010

Witam moich drogich potencjalnych czytelników niezbyt fortunną informacją, że kwietniowy pech przeniósł się na maj i działa prężnie. W tym tygodniu przez pracę nie miałem nawet czasu podrapać się w tyłek a Błękitny Anioł pilnie domagał się zmiany opony. Znalazłem czas wczoraj i od razu postanowiłem wypróbować nabytek (nabyty zresztą przez moją Mysz). Po czterdziestu siedmiu kilometrach pech delikatnie dał znać, że czuwa - poluzowała mi się śrubka mocująca siodełko do sztycy. Wyciągnąłem więc narzędzia i przykręciłem co należało - delikatnie i z wyczuciem, bo już kilka śrubek w ten sposób załatwiłem a na powrót bez siodełka z Rembridż na PWSE ochoty nie miałem. Pech przyczaił się niczym najlepszy myśliwy czekający na swoją ofiarę i uderzył dokładnie wtedy, kiedy się tego nie spodziewałem - na Nocnej Masie Krytycznej. Dość liczna gromadka pocinała sobie tempem lajtowym. Ja pełniłem funkcję niańki - jechałem z tyłu i pomagałem tym, którym ta pomoc była potrzebna. Nic trudnego: rozpadnięta lampka, wklinowany łańcuch. Jak już pisałem pech przyczaił się i uderzył w okolicy mojego 145 km. co się przekłada na ulicę Waryńskiego tuż przed Rondem Jazdy Polskiej. Większość peletonu przejechała, zapaliło się żółte światło, pogoniłem resztę cyklistów krzykiem, nacisnałem mocniej na pedały i poczułem, że lecę. Niestety w dół - ukręciłem ośkę suportu, korba odpadła a ja zaliczyłem epicką glebę centrując tylne koło i rozpieprzając sobie lewą nogę od kolana do kostki. Pozbierałem z gleby siebie, Błękitnego Anioła i ukręconą korbę. Przekuśtykałem na pobocze, powiedziałem koledze, który zatrzymał się po mojej glebie, żeby gonił peleton i przejął funkcję niańki bo ja na jednej korbie to mogę najwyżej do domu zjechać. Kolega pojechał gonić NMK a ja pojechałem do domu błogosławiąc wynalazcę SPDów. Co prawda strasznie głupio się jeździ pedałując tylko jedną nogą ale przynajmniej jest to możliwe i nie musiałem do domu drałować z buta. A pech ma już zapowiedziane, że jak go kiedyś dorwę to nie będzie szczęśliwy.

21:30, kzip
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 21
następne
Blox.pl
poprzedni blog załóż bloga następny blog